Każdy z nas wie, jak powinno wyglądać idealne siedzenie przy biurku.
Proste plecy, idealny kąt w kolanach, monitor na wysokości oczu, nadgarstki ustawione jak w podręczniku fizjoterapii.
Brzmi cudownie.
Szkoda tylko, że w codziennym życiu większości z nas udaje się osiągnąć to przez… jakieś trzy minuty.
A potem wracamy do pozycji „jak mi najwygodniej teraz” – czyli noga pod nami, mały półobrót, ekran nieco niżej niż powinien i delikatny, naturalnie pojawiający się garbek.
I to jest normalne. Jesteśmy ludźmi, nie biomechanicznymi robotami.
Dlatego zamiast mówić: „siedź idealnie albo wcale”, powiedzmy sobie szczerze:
Siedź trochę lepiej. Trochę bardziej świadomie. Trochę mniej… kreatywnie.
Twój kręgosłup naprawdę to doceni.





